Wolsztyn 1957-1960

Wolsztyn miasto

Wspomnienia z lat 1957 - 1960

Wolsztyn. Małe wielkopolskie miasteczko. Aktualnie najbardziej znane jest z jedynej czynnej w Polsce i chyba w całej Europie parowozowni. Znajduje się tu około 30 parowozów. Część parowozów nadal odbywa regularne kursy osobowe do Poznania i Leszna. Dumą parowozowni jest "Piękna Helena" najszybszy polski parowóz mogący jechać z zawrotną szybkością 130 km/godz.

Dworzec kolejowy w Wolsztynie


Najsławniejszymi mieszkańcami Wolsztyna byli niemiecki lekarz i bakteriolog dr Robert Koch, który w 1905 roku za całokształt prac badawczych nad gruźlicą otrzymał Nagrodę Nobla oraz Marcin Rożek rzeźbiarz i malarz lat międzywojennych, profesor Państwowej Szkoły Sztuk Zdobniczych w Poznaniu, powstaniec wielkopolski, który został zamęczony przez hitlerowców w obozie w Oświęcimiu w 1944 roku. Miasteczko jest malowniczo położone między dwoma jeziorami Berzyńskim i Wolsztyskim przez które przepływa rzeka Dojca. Jest czyste i zadbane, ma dużo zieleni. Nad jeziorem Wolsztyńskim znajduje się zabytkowy park w stylu angielskim z rzadkimi gatunkami drzew oraz piękny neoklasycystyczny pałac. W Wolsztynie mieszkałem w latach 1957-1960. Tutaj był początek mojej trwającej do dziś amatorskiej przygody z fotografią. Tutaj w 1958 roku kupiłem swój pierwszy aparat fotograficzny o nazwie "Taxona".
Dawno nie byłem w Wolsztynie. W końcu po wielu latach 21 lipca 2007 zrealizowałem swój plan i udało mi się dotrzeć na stare śmiecie i odświeżyć wspomnienia. Pogoda nie była najlepsza dla zdjęć. Muszę przyznać, że miasto przez te kilkadziesiąt lat aż tak bardzo się nie zmieniło i nadal mnie urzeka.



Ulica Karola Marcinkowskiego. Przez cztery lata mieszkałem w jednym z domów przy tej ulicy. W tamtych czasach ogród położony na tyłach mojego domu stykał się bezpośrednio z Jeziorem Berzyńskim. Roztaczał się przepiękny widok na jezioro i jego okolice. Były pomosty do wędkowania i przystanie dla łodzi i kajaków. Wiele czasu spędzałem nad wodą z wędką w garści. Teraz jezioro zostało oddzielone od ogrodów wysokim nasypem zasłaniającym całkowocie wodny krajobraz. W dodatku po tym nasypie przebiega halaśliwa droga krajowa. Ale widać takie były wymogi czasu w związku z potrzebami komunikacyjnymi. A propos Karola Marcinkowskiego. Od Wolsztyna w pewnym sensie stale mi towarzyszył w życiu a zawodowo poszedłem nawet w jego ślady.


W czasach mojej młodości była to tylko Szkoła Podstawowa nr 1 w Wolsztynie teraz także Gimnazjum. Uczęszczałem do niej w latach 1957-1960. Tutaj zaczęły się moje zainteresowania fotografią ale była to zupełnie inna fotografia niż dzisiaj, klasyczna, czarno-biała. Należałem też do kółek: plastycznego i teatralno-recytatorskiego. Żadna akademia szkolna nie odbyła się bez mojego udziału. Pamiętam sporo koleżanek i kolegów oraz mam dużo zdjęć z tamtych lat szkolnych. Od niedawna dzięki portalowi "Nasza klasa" nawiązałem kontakt internetowy z kilkoma osobami.


Dom, w którym mieszkałem znajdował się w pobliżu dworca kolejowego. W latach pięćdziesiątych Wolsztyn był ważnym węzłem tranzytowym dla pociągów jadących z wojskowym sprzętem i żołnierzami sowieckimi na "Ziemie Wyzyskane" i do DDRu. A było tego mnóstwo. Pociągi te miały często dłuższy postój na stacji. Jak to dzieciaki biegaliśmy przyglądać się transportom. Ruscy rzucali nam czasami na pamiątkę różne wojskowe odznaki z czerwoną gwiazdą lub sierpem i młotem. Niektórzy uzbierali ich sporą kolekcję. Teraz Wolsztyn jest swoistym parowozowym skansenem. Niestety mimo tablic informacyjnych brak poszanowania dla zabytkowych lokomotyw. Ta widoczna na zdjęciu jest makabrycznie zdewastowana przez bezmyślnych chuliganów.


Jeden z ładniejszych zabytkowych domów przy ulicy Poniatowskiego.


Cmentarz oficerów radzieckich. Pamiętam go dobrze z dzieciństwa. Powstał na miejscu zlikwidowanego dawnego cmentarza katolickiego. Jest nadzwyczaj zadbany i traktowany z dużym szacukiem.


Kościół farny parafii rzymsko-katolickiej p.w. Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej widoczny od strony Rymku. Późnobarokowy, najcenniejszy zabytek w mieście. Należy zwrócić uwagę, że herbem Wolsztyna jest Madonna z Dzieciątkiem.


Ulica 5 Stycznia. W tle poewangelicki kościół p.w. Wniebowstąpnia Pańskiego, mój dawny kościół parafialny. Przy ulicy tej mieści się też Urząd Miejski, Starostwo Powiatowe i Muzeum im. Marcina Rożka. Kiedyś w budynku Urzędu Miejskiego znajdował się lokalny radiowęzeł. Brałem udział w kilku regionalnych audycjach radiowych z udziałem dzieci.


Budynek Muzeum im. Marcina Rożka przy ul. 5 Stycznia.


Kiedy przeprowadziłem się do Wolsztyna w 1957 roku pałac ten, spalony w 1945 roku, nie był jeszcze odbudowany. W przypałacowym parku było czynne kąpielisko i muszla koncertowa. Odbywały się tu różne festyny i imprezy kulturalne. W tamtych latach można było osobiście zobaczyć orginalne rzeźby Marcina Rożka, które artyska wykonał na konarach jednego z parkowych dębów. Park pałacowy jest naprawdę piękny. Jest w nim dużo pomnikowych chroninych prawem drzew. W części parku drzewa są oplecione bluszczem co robi niesamowite wrażeni


Wolszyn leży nad dwoma jeziorami Wolsztyńskim i Berzyńskim. Przez oba jeziora przepływa rzeka Dojca, która jest zarazem ich łącznikiem. Przy moście na ul. Poniatowskiego znajduje się na niej śluza. Poziom Jeziora Wolsztyńskiego jest przez to wyższy niż Berzyńskiego. Rzeka i jeziora połączone z kanałami Obry są atrakcyjnymi szlakami kajakowymi. Do dzisiaj wspominam wspaniały spływ kajakowy po kanałach Obry z 1959 roku.




Kąpielisko nad Jeziorem Wolsztyńskim w parku pałacowym. W głębi widać jedyną na tym jeziorze całkowicie zalesioną wyspę.